Jak jechać do Albanii?

Zacznę od może oczywistego stwierdzenia, ale nie ma jednej uświęconej metody podróżowania do Albanii. Przedstawię kilka pomysłów na to, że można ciekawie spędzić czas w tym kraju i że każdy znajdzie dla siebie coś fajnego. Niezależnie czy lubicie całkowity spontan czy zaplanowane wyjazdy, z Albanii będziecie zadowoleni. Tekst nie jest receptą, ale impresją o współczesnym podróżowaniu.

Jak ja podróżuję?

Zawsze z przewodnikiem 🙂 To jest dla mnie bardzo ważna sprawa żeby wyjazdowi przyświecała jakaś ciekawa idea. Kocham poznawać ludzi i słuchać ich historii. Pewnie, znajomość języka mi w tym pomaga, ale moje albańskie podróże traktuję również zawodowo. Wzbogacają mnie i moje opowieści. Jednak nie zaliczam miejsc tylko żeby mieć super fotki na bloga. Jako osoba bez auta i o zgrozo nawet bez prawa jazdy muszę sobie z transportem radzić inaczej. W Albanii orientuje się na tyle, że znalezienie odpowiedniego busa nie jest problemem. A w takich busach czy taksówkach można znaleźć „przewodników”, którzy opowiedzą o swoim życiu, o kraju, o miejscu. Samo szperanie w internecie nie jest w stanie zastąpić nam kontaktu z ‚tubylcem’.

15233641_10155464073706521_183481258_o

Moimi przewodnikami byli m.in.:  -Petriku, Vlah który pokazał mi cudnie Voskopoje. Luan, z którym podróżowałam po Permecie i okolicach. Bashkim czyli były żołnierz z Kosowa, który zorganizował mi offroad po Górach Przeklętych. Poznany na promie na Komanie Leka, dzięki, któremu nie nocowałam w Valbonie pod chmurką.

Fajne jest to, że Albańczycy maja genialną zdolność komunikacji. Jak prywatnie zauważyłam rozmowa z kimś obcym „ot tak” w busie jest całkowicie akceptowana, a nawet potrafi być mile widziana. Dlatego bardzo często turyści są „zaczepiani”, bo Albańczycy są ciekawi skąd ktoś przyjechał i gdzie jedzie. O każdym kierowcy, z którym pracuję wiem ile ma dzieci, żon oraz kotów 🙂

Aktualnie do Albanii najczęściej latam, bo tam jest mój „drugi dom”. Nie wyobrażam sobie z resztą żebym mogła z dwoma kotami jechać autobusem. Tirana i Zapiekanka mają swoje paszporty oraz doświadczenie globtroterskie 🙂

Nie uskuteczniam w zasadzie w ogóle turystyki namiotowej. Muszę mieć ściany, dach, łóżko i toaletę z prysznicem. Nie rezerwuję hoteli – jeżdżę w ciemno, co czasem kończy się różnie, ale zawsze dobrze. W Korcy na przykład w trakcie Festiwalu Piwa obdzwoniłam wszystkie hotele i znalazłam dopiero wolne miejsce w wypasionym ośrodku w miejscowości Dardha. Dzięki temu nocowałam jak królowa, poznałam Petriku i pooddychałam górskim powietrzem.

To jest mój sposób podróży. Z planem, a trochę bez planu. Trochę spontanicznie, ale z założeniem zobaczenia ważnych historycznie miejsc.

Na własną rękę

Jeśli macie czas i kręci Was planowanie możecie spokojnie podróżować na własną rękę. Najwygodniej z własnym autem, ale też można przylecieć na miejsce i coś wynająć (koszt od 30 euro za dzień) lub poruszać się komunikacją albańską.

Drogi w Albanii są naprawdę w porządku, ale znajdziemy też offroadowe smaczki. Busów i autobusów też jest całkiem sporo, ale czasem poruszają się dość chaotycznie. Nie ma co szukać dokładnych rozkładów jazdy czy przystanków autobusowych. Czasem można busik zatrzymać w środku niczego metodą „autostop”.

Oto kilka ciekawych opcji podróży na własną rękę:

  • objazd po kraju i możliwość bycia codziennie w innym miejscu,
  • dojazd do jednej z miejscowości na wybrzeżu i wypady „na wycieczki” co kilka dni,
  • przyjazd do kurortu i możliwość korzystania z organizowanych wycieczek fakultatywnych,
  • motocyklowe przygody!

To takie minimum opcji, bo podróż to są puzzle, które można układać według swoich możliwości.

11999591_990721047660849_5870517959183241079_o
Można niczym junacy 🙂 foto: @Mo2oXplorers

Wyjazdy zorganizowane

Nie każdy jednak ma czas czy jest pasjonatem planowania takich wycieczek.

Możliwości wyjazdów zorganizowanych są takie:

  • wczasy i leżakowanie 🙂
  • wczasy i możliwość uczestnictwa w wycieczkach fakultatywnych lub samodzielne wypady
  • wycieczki objazdowe

Każdy wie, że do niedawna byłam rezydentem biura podróży. Aktualnie pracuję na własną rękę. Dlatego o turystyce trochę wiem i dziwi mnie straszliwa nagonka na wyjazdy zorganizowane, która od jakiegoś czasu pojawia się w mediach w związku z wprowadzeniem do oficjalnej oferty polskich stref wypoczynkowych. Nie jest to nic nowego czy nadzwyczajnego ani nawet charakterystycznego tylko dla Polaków.

Sama przetłumaczyłam wiele albańskich menu na język polski z troski o turystów. Wyobraźcie sobie sytuację, że przyjeżdża do Albanii małżeństwo emerytów, które historię regionu ma w mały paluszku, ale nie zna akurat angielskiego. Oni będą woleli nie iść do restauracji i nie skosztować pysznych owoców morza niż narazić się na jakąkolwiek śmieszność.

13532993_713762925429840_6444194526395205195_n
Czasem z tymi tłumaczeniami różnie bywa 😉

W Albanii znajdziemy serwis All Inclusive, polskie animacje oraz dyskoteki przy polskiej muzyce. Albańczycy nie dziwią się temu, a nawet przyklaskują i zawsze proszą mnie o wyszukanie dla nich polskich hitów żeby umilać ludziom czas. Dla nich to zysk jeśli dzięki temu, że puszczą ‚Ona tańczy dla mnie’ będą mieli klientów.

Nie każdy chce zwiedzać! Ludzie wyjeżdżają na wakacje żeby odpocząć i zupełnie się zrestartować. To czemu nie nad Bałtykiem? Zamiast polskiego morza zapraszam do Albanii – piaszczyste plaże są, pogoda gwarantowana i dwa razy taniej. Czy naprawdę potrzeba więcej argumentów żeby wyrwać się z domu za granicę?

15321527_10155464073406521_1207547305_o
To są wakacje! 🙂

Już kilkaset lat temu wyjeżdżano nie tylko żeby eksplorować ekscytujące nowe kultury, ale też w celach biznesowych, handlowych czy zdrowotnych. Południe Europy było w XIX wieku bardzo popularne, bo klimat sprzyjał m.in. chorym na suchoty. Oglądanie zabytków było czystym arystokratycznym snobizmem. Jestem w stanie sobie wyobrazić to, że jakaś dama dostaje globusa, bo nie otrzymała czarnej herbaty albo, że ktoś wybrał się do Grecji, bo jest tam ładnie i cieplutko, a nie ze względu na sławę kolebki cywilizacji.

Jeśli lubimy zwiedzanie możemy albo część czasu spędzić nad basenem, a część na wycieczkach fakultatywnych.Są tacy, którzy jeżdżą zawsze i wszędzie, a są też tacy którzy chcą wybrać się na jeden wyjazd i to całkowicie zaspokaja ich głód wiedzy.

Jeśli plażowanie zupełnie nas nie interesuje warto wybrać się na objazdówkę. Brzmi komercyjnie? Naprawdę nie trzeba uczestniczyć w zaliczaniu zabytków z największymi touroperatorami, jeśli wydaje nam się, że tak będzie wyglądać nasza wycieczka. Istnieją też mniejsze biura podróży, które od lat organizują wyjazdy z autorskimi programami albo wycieczki szyte na miarę dla grup nawet kilkunastoosobowych. Koszt może jest wyższy, ale też możemy coś ciekawego przeżyć. Spróbować lokalnej kuchni lub napitków, zobaczyć najważniejsze miejsca i dodatkowo dotrzeć do miejsc mniej popularnych.

Oferta jest coraz większa i ciekawsza. Sama też tworzę programy, w których uczestniczę później jako przewodnik. Będę je na pewno reklamować, ale przynajmniej postaram się nie poniżać grupy, która chce poleżeć na plaży i nie interesują ich monastery.

Wszyscy jesteśmy turystami

Wyjazdów „szytych na miarę” czy autorskich nie wymyślił Tomek Michniewicz, który jest teraz na fali wznoszącej w mediach. On po prostu może sobie pozwolić na reklamę swojej komercyjnej działalności poprzez krytykowanie czyjejś komercyjnej działalności. W tym wypadku nieszczęsnych polskich stref oraz Januszów. A przecież w czasach tanich linii lotniczych oraz globalizacji wszyscy jesteśmy turystami. Wpływ Janusza na wczasach i Janusza w swoim aucie jest dla środowiska i otoczenia tak samo szkodliwy, jak i pozytywny. Janusz- wczasowicz zostawi pieniążki w lokalnej knajpie, zbrata się przy raki z tubylcem i pojedzie ze swoją żoną na wycieczkę fakultatywną, gdzie dowie się czegoś o historii i mentalności Albańczyków. Janusz podróżnik do swojego autka zapakuje tony jedzenia i będzie pichcił na dzikiej plaży lub parku narodowym, narobi kupę zdjęć i będzie kierował się szlakiem Wikipedii.

Brzmi krzywdząco? Tak, każdy stereotyp jest krzywdzący zarówno dla Janusza – wczasowicza, jak i Janusza Wielkiego Podróżnika. Wszyscy jesteśmy Januszami, kiedy wybieramy się w podróż z naszym bagażem doświadczeń i mentalnością.

15183870_729191390565947_1585588345_o

Pracuję jako przewodnik i osobiście uwiera mnie ignoranckie podejście do wyjazdów zorganizowanych. Ja wiem, wiem – sama się podśmiewam czasami z niektórych naszych polskich zwyczajów, z których nie potrafimy zrezygnować za granicą. Nawet moja Mama jest wyznawczynią czarnej herbaty i zawsze w restauracji jak przychodzi do zamówienia to będzie pierwsze o co poprosi. Ale o gotowaniu herbaty w Albanii czytałam też na blogu podróżniczym…

Podróżujmy przede wszystkim z otwartą głową. Czy to słuchając przewodnika w grupie innych turystów czy eksplorując samodzielnie turystyczne szlaki. Jeśli ktoś płaci za wyjazd zorganizowany to jego kasa idzie też do kieszeni albańskiego hotelarza i przewodnika, który inwestuje w swoją edukację. Płaci się za czas, bo pracując na etacie możemy nie mieć nawet ochoty na ustalanie trasy oraz rezerwacje hoteli. Nie każdy też jest dobrym kierowcą czy zdrowie mu nie pozwala na wyrwanie się autem do Albanii.

15310785_10155464073216521_313768026_o
Są Polacy – jest impreza 🙂 Pozdrówki Kochani :*

Jest garstka blogów podróżniczych, które uwielbiam i które udostępniam i promuję, bo oryginalnie podchodzą do podróżowania i nie stawiają się na piedestale eksperckim. Nie potępiam wszystkich podróżników, bo jest wielu, którzy robią świetne rzeczy i zazdroszczę im z całego serducha. Ale też życzę im dobrze. Tak samo podziwiam osiemdziesięciolatków, którzy jeżdżą na wycieczki objazdowe i chłoną wiedzę niczym student-pasjonat nawet jeśli w hotelu przy basenie cieszy ich polska nutka i przetłumaczone menu.

 

19 thoughts on “Jak jechać do Albanii?

  1. Już jakis czas za nami chodzi aby całą rodzina wybrać się do Albanii – wstepny plan jest taki aby operować z dwóch punktów, tydzień w jednym i tydzieńw drugim i organizowac stamtąd krótkie wypady. Dzięki 🙂

  2. Będąc kilka lat temu w Czarnogórze pojechałam do Albani na krótki wypad i zakochałam sie w niej.Mój mąż ( zawodowy kierowca) stał około godziny przy rondzie w mieście Szkodra i jak zahipnotyzowany patrzył jak jeździ tam jak kto chce.Wtedy obiecalismy sobie że nastepny wyjazd to Albania. Dopiero w tym roku udało nam sie wyjechać na dłużej i oczywiście jedyny możliwy kierunek to Albania.Byliśmy w Ksamil,pojechaliśmy z biurem ,ale czas spedzaliśmy zwiedzając na przemian z plażowaniem.Nie wyobrażam sobie nastepnych wakacji gdzie indziej niż w Albanii.2017 to Durres,teraz chcemy zobaczyć płn część Albanii 🙂

  3. Szczerze mówiąc akurat ja myślę że każdy podróżuje tak jak chce i lubi. Akurat rozumiem to, że ktoś może chcieć wyjechać z biurem podróży. Jeżeli ciężko pracuje cały rok na ukochane wakacje i chce przez dwa tygodnie leżeć na plaży ma do tego prawo. Ponadto nie wyobrażam sobie za bardzo np moich rodziców po 50 aby tak jak my, jechali 37 godzin pociągami z Wrocławia do Czarnogóry 🙂 druga sprawa taki wyjazd zorganizować samemu to jest bardzo dużo pracy. Na moim przykładzie bo w tym roku chcemy lecieć na 3 tygodnie na Kaukaz. To już teraz czytam przewodniki po Gruzji Armenii i Abchazji. Wstępnie planujemy gdzie i ile dni. Podróżujemy bez samochodu bo uważam że chce zobaczyć dane kraj oczami jego mieszkańców z pociągu czy autobusu. Natomiast widzę po swoich znajomych ze oni nawet często sobie nie wyobrażają tak się gdzieś wybrać bo po prostu się boją. Ze sobie nie poradza. albo jak kupić bilet po serbsku. Poza tym sam, wiecznie jadąc pociągami przez Bałkany miałbym ochotę kiedyś kupić wycieczkę i nie robić nic 🙂

    1. Mi się od kilku lat „marzy” chociaż raz pojechać na jakiś wypasiony all inclusive, gdzieś w jakieś egzotyczne miejsce żeby wygrzać kości 🙂

      1. zyczę powodzenia Iza .. chcialabym mieć takiego przewodnika . dzisiaj wybieramy sie do Albanii Saranda i dzięku Twojemy blogowi odpadły wszelkie watpliwości ,,,dziękuje

  4. W te wakacje pierwsza wyprawa do Albanii. Mam nadzieję, ze zakocham się w tym kraju jak Pani. Szukając informacji na temat tego kraju natrafiłam na Pani blog. Ciekawie napisany, piękne zdjęcia i wiele cennych informacji. Mam jedno pytanie, może będzie mi Pani potrafiła pomóc i odpowiedzieć na nie. Czy wypożyczonym autem będziemy mogli przekroczyć granicę i wyjechać na dwa dni do Czarnogóry? zatrzymujemy się w Durres ale mamy plan zwiedzić także południową Albanie i Czarnogóre.

    1. Dziękuję! 🙂 Powiem szczerze, że nie chciałabym niczego gwarantować, bo dużo zależy od miejsca, gdzie wypożyczy się autko. Jeśli ma wszystkie ubezpieczenia, zieloną kartę etc to nie powinno być problemu. Trzeba powiedzieć o swoich planach w wypożyczalni.

  5. Też zastanawiamy się nad Albanią, ale nie wiemy co jest korzystniejsze cenowo – z biurem podróżny czy na własną rękę? I jak z dojazdem jeśli chcielibyśmy samolotem, jak dostać się do Durres?

    1. Do Durres z lotniska łatwo dostać sie busikiem 😊 z tym nie ma problemu. Jak chodzi o koszty zależy wszytko od tego kiedy, z jakim biurem, jaki hotel etc

  6. Nie jestem niestety zmotoryzowany, więc wyjazd samochodem odpada. Lubię zwiedzać, poznawać nowe miejsca, dlatego od jakiegoś czasu wybieram ofertę biur podróży i ich objazdówki. Może nie jest to górna półka wśród turystycznego ruchu, ale ja uwielbiam takie rozwiązanie. Można dużo zobaczyć i poznać dany kraj. Mam w ogóle plan poznać, zjeździć całe Bałkany właśnie w formie objazdowej. Zobaczymy jak to wyjdzie 🙂
    A w samej Albanii byłem w zeszłym roku z Wytwórnią Wypraw. I zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie. 10 dni zwiedzania to mało. Człowiek czuje niedosyt dlatego w tym roku muszę zapolować na taką wycieczkę, która choć częściowo zahaczy o Albanię. Bo to na 100% będzie coś na Bałkanach 🙂

  7. Witam
    Wybieramy się z rodziną do Durres w sierpniu do hotelu horizont – nowootwarty w tym roku. Czy słyszała Pani coś o tym hotelu. Jedziemy pierwszy raz z dwójką dzieci w wieku 5 lat i 9 lat. Co warto zobaczyć z takimi dziećmi?
    Pozdrawiam

  8. Witam, wybieram się z rodziną w lipcu 2018 ( druga połowa) do Albanii. Samolot już zarezerwowany, w oko wpadł mi hotel Panoramic ale zastanawiam się czy dam radę finansowo w miejskich knajpach się żywić, czy lepiej zrezygnować z basenu przy hotelu i wziąć hotel z wyżywieniem. Mam troje dzieci 3,11,13 także jest kogo karmić…
    a może zmienić Durres na Golem lepiej ?
    z góry dziękuję za wskazówkę

Dodaj komentarz