insider/outsider

Czekałam z wpisem aż sytuacja po emisji programu „Po prostu” trochę się ostudzi 🙂

Przyznam, że reakcje ludzi przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Niezależnie od wszystkiego brałam udział w czymś co wzbudziło niesamowite emocje. Społeczność internetowa podzieliła się i… poszło. Tyle ognistych wypowiedzi nie widziałam dawno! Bardzo dziękuję za każdy komentarz na moim profilu!

Jednak trzeba również przyznać, że w końcu środowisko skupione w okół Albanii obudziło się i ruszyło do boju. Na sztandarach mając obraz jednej i prawdziwej krainy szczęśliwości. Ciekawe ile to wzburzenie będzie trwało i ile pozytywnych działań za tym pójdzie? Ile artykułów mówiących o zaletach Albanii powstanie? Ile filmów promocyjnych zostanie nakręconych? No i najważniejsze ile z tych działań trafi do przeciętnego „Kowalskiego”, a nie utknie gdzieś w kuluarach? Ile osób przekona się dzięki temu do Albanii, spakuje rodzinę i pojedzie w tamte rejony? A może Ci ludzie są nieważni, bo podoba im się Sekielski i nie kupią sobie Kanunu?

Ja walczę na tym „promocyjnym” froncie od paru lat. Jednak dopiero wspomniano o mnie przy okazji współpracy przy programie „Po prostu”! Czyli jednak było warto, bo niektórzy poświęcają mi nawet całe akapity! Nie jestem może wymieniona w bibliografii, ale występuję jako czarny charakter! A jak wiadomo od zawsze, bycie „femme fatale” jest najciekawsze!

Jest takie oklepane powiedzonko, że „grzeczne dziewczynki idą do nieba, a niegrzeczne tam gdzie chcą” i tego się trzymam. Dzięki temu udało mi się wleźć w kilka naprawdę ciekawych miejsc. Poznawać Albanię tak, jak najbardziej lubię – od środka.

Przyjmując propozycję uczestnictwa w tym projekcie kręciło mi się w głowie. Przed pierwszą wizytą w Warszawie nadrobiłam zaległości i obejrzałam najnowsze odcinki „Po prostu”. Ta cholerna zemsta krwi pasowała do wszystkiego.Wiedziałam, że nie idę do nieba.

Musiałam od czegoś zacząć. Moim zadaniem było wiedzieć wszystko.

Elion Farruku trochę przewracał oczami w trakcie rozmowy na Skypie. Wyrzucałam z siebie słowa kompletnie nie kontrolując języka jakim władam. Śmiał się i cierpliwie podrzucał coraz to nowsze wątki. Pewnie przewracał oczami za każdym razem, kiedy słyszał dźwięk vibera.

– Cześć….Tak to znów ja – pisałam – weź mi z tym pomóż.

Alfa i omega. Z nim zaczęłam pracę nad tematem i On był ostatnim przystankiem w tej bałkańskiej podróży. Tego ostatniego wieczora w Prishtinie było cholernie zimno. Ale po wszystkim, co widziałam przez miniony tydzień, łatwiej mi było poukładać sobie w głowie słowa rozmówcy.

Pierwsze kroki stawiałam z ekipą w Tiranie. Później była Vlora. Okolice Permetu. Shkodra.

Grzecznie siadałam na zapadających się kanapach lub trzeszczących krzesłach. Tak żeby nie wchodzić w kadr. Tak żeby być wystarczająco blisko. W miejscu przecinania się spojrzeń. W gardle na chwilę zasychał mi głos. Słyszałam tylko pierwsze słowa…

-Zapytaj…

A później Oni zaczynali mówić. W głowie wtedy wyrasta drzewo. Poszczególne wątki rozrastają się niczym gałęzie. Spadają z nich niepotrzebne liście słów-zapychaczy. Zdań, które nie trafiają w sedno. Pojawia się opowieść. Taka, którą należy przekazać prosto, ale która też zapuszcza w Tobie korzenie.

– Iza zapytaj….

Pytałam rodzinę, w której ojciec zabił sąsiada. Pierwszy raz zacisnęłam tam trochę mocniej zęby, jak jego żona powiedziała, że miała córkę w brzuchu w czasie ucieczki przed zemstą. Zamrugałam szybciej niż zwykle i ochota na chwilowe rozklejenie się przeszła.

Robiąc krok w tył nabieramy dystansu. Plan jest szerszy. Później trzeba zrobić kilka kroków do przodu. Wejść do domu osoby, która wcale do końca nie jest pewna czy chce nas gościć. Tak było z siostrą zamordowanego. Kobietą, której każdy grymas wyrażał szaleństwo.

Biedy i nienawiści nie da się pokazać w pastelach. Nie da się sfilmować płaczącego starca w wyświechtanej marynarce jako sympatycznego dziadunia. Kobiety w czerni żadne światło nie rozjaśni. Tak. Oni przed kamerami są nadzy.

Zróbmy jeszcze kilka kroków w tył. Tak żeby perspektywa stała się jeszcze szersza. Jeszcze trochę. Jeszcze. Tam jest budynek. Wejdźmy do niego.

I co?

Patrzymy przez okno. I liżemy szybę. Jest zakurzona i nie ma żadnego konkretnego smaku. Na języku zostaje osad. Fajnie konfrontować się z historiami ludzi, którzy są tylko takimi małymi figurkami na horyzoncie. Takie tam ludziki. Miśki żelki. Klocki lego.

Mi troszkę duszno. Zgarniam kilka książek z półek. Przydadzą się w drodze.

(A wyjeżdżam znów. W tym samym towarzystwie, ale do Serbii. Wracam do korzeni.)

PS

Z krytycznych tekstów polecam świetny, jak zawsze KIERUNEK BAŁKANY! Jedyny tekst, który zajął się ostrym (i ciekawym) rozbiorem „Po prostu” na czynniki pierwsze, a nie tylko emocjonalnym wołaniem o pomstę! Błyskotliwa odtrutka. Mam wielką nadzieję, że udostępnianie na facebooku świetnych tekstów Kamila Karczewskiego będzie teraz już regularne wszak nie pierwszy raz porusza temat Albanii i Bałkanów.

 

5 thoughts on “insider/outsider

  1. Tak jak napisałem Ci w mailu – powinni Cie przez moment chociaż pokazać.

    No a teraz powiedz, jak sądzisz, ile osób więcej będzie chciało przyjechać po tym programie do Albanii?!

    Ja bym się bał!!! 🙂 🙂

    1. Ja się właśnie wybieram do Albanii, a program planuję dopiero wyszperać i obejrzeć. Dopiero zaczynam zbierać materiały o kraju. Pierwszy przeczytany tekst i od razu Zemsta Krwi. Zapowiada się ciekawy trip!

Dodaj komentarz