Z życia rezydenta 4

Dziś ostatnia część moich wspomnień i dlatego wybieramy się na wycieczkę do Sarandy. Czas pośmiać się trochę z Albańczyków, których polscy turyści też potrafią zaskoczyć. Naród to niezwykle przyjazny, ale językowo znajdujący się na innej planecie. Język polski jest dla nich niezwykle egzotyczny i czasem mogą wynikać z tego powodu niewielkie nieporozumienia. Kiedyś opowiadając z entuzjazmem turystom w autobusie o albańskich drogach zostałam zapytana przez zaniepokojonego albańskiego kierowcę, dlaczego gadam tyle o…. narkotykach (alb. droga – narkotyk).
Wróćmy jednak do Sarandy, gdzie w trakcie wycieczki turyści mają czas wolny na deptaku. Miejscem zbiórki jest parking niedaleko ekskluzywnego hotelu Butrint.

Jednego razu panowało tam wielkie poruszenie! Wszyscy uczestnicy fakultetu pozowali i robili sobie zdjęcia przy plakacie wyborczym burmistrza Sarandy zanosząc się przy tym śmiechem. Po kilku chwilach również zaczęłam chichotać obserwując tą scenkę. Kierowca-Albańczyk nerwowo zerkał to na mnie, to na turystów. W końcu zapytał o co nam Polakom znowu chodzi? „Słuchaj ten wasz polityk nazywa się Stefan… Cipa, a to po polsku znaczy…” W ten sposób burmistrz Sarandy stał się najpopularniejszym albańskim politykiem, przynajmniej wśród Polaków. Natomiast przez pewien czas najpopularniejszym polskim słowem wśród moich albańskich znajomych stało się… no chyba wiadomo.

5 thoughts on “Z życia rezydenta 4

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s