Z życia rezydenta 3

 

Vlora trzeba przyznać jest kurortem jak się patrzy. Atrakcji jest co niemiara, a samo miasto jest jednym z największych w Albanii. Jednak nigdy nie sądziłam, że można się tam zgubić.

Po tradycyjnym wieczorze albańskim organizowanym dla turystów wróciłam do hotelu. Już zasypiałam, kiedy usłyszałam pukanie do drzwi. Był to nastolatek, który przyjechał na wczasy z całą rodziną. Widocznie przestraszony wypalił tylko „Zgubiłem dziadka”. Dziadek był sympatycznym, aczkolwiek rozrywkowym panem po siedemdziesiątce, który uwielbiał „wino, kobiety i śpiew”. Chcąc poznać szczegóły nagłego zniknięcia dziadka usłyszałam historię, jak po wieczorze integracyjnym wnuczek pojechał z dziadkiem na dyskotekę. Jako środek transportu wybrali autostop, a konkretnie złapali… betoniarkę. Jakimś cudem tam nie dotarli, więc będąc już w centrum Vlory postanowili poszukać pocztówek. Nadmieniam, że była godzina mniej więcej druga… ale w nocy! Nagle dziadek oddalił się w nieznanym kierunku.

 Gdy już byłam gotowa do akcji poszukiwawczej i być może ratunkowej na
parking hotelu wjechał na skuterze dziadek. Pomocny Albańczyk wziął tego
oryginalnego autostopowicza i zawiózł go na miejsce. Mimo, że pasażer
pytany o miejsce zamieszkania wykrzyknął „Hotel! Vlora!” co nie
specjalnie ograniczyło krąg poszukiwań. Szczęśliwie nasz bohater
przynajmniej pokazał szerokim gestem kierunek, z którego przybył. Morał
jest prosty. Naród albański jest bardzo pomocny i nawet w środku nocy
znajdzie się jakiś kierowca betoniarki lub skutera, który podrzuci na
miejsce zbłąkanych wędrowców. Jednak pamiętajmy również o tym, że każde
miejsce ma niewielkie wady np. po północy pocztówek we Vlorze nie
kupisz.

3 thoughts on “Z życia rezydenta 3

  1. Dobre 🙂 A tak z ciekawości zapytam.Istnieje możliwość wypożyczenia w nadmorskich miejscowościach motocykla bądź skutera?

Dodaj komentarz