Llogara

Ostatnie kilkanaście dni od mojego ostatniego wpisu były wypełnione upałem i ciągłym pasmem ślubów i wesel. We Vlorze każdej nocy było słychać fajerwerki. Działo się bardzo dużo zawodowo i prywatnie. Poznałam tyle wspaniałych ludzi, że nawet w tym gorącym powietrzu mogę powiedzieć, że oddycham pełną piersią.

Minął miesiąc Ramadanu i niektórzy świętowali Bajram. Żona właściciela hotelu pięknie wymalowana wybiera się na wesele, a sam właściciel z ręcznikiem przewieszonym przez kark chyba nie ma ochoty na zabawę. Faktycznie każdy błogosławi klimatyzowane pomieszczenia.

Edi Rama – jeden z bohaterów mojego bloga – rozpoczął rządy jako premier. I od razu z grubej rury postanowił oczyścić wybrzeże z nielegalnych i szpecących krajobraz budynków. Najfajniejszy taras widokowy na przełęczy Llogara jeszcze w czerwcu ku mojemu zdumieniu był zabudowany. Teraz zostały tam jedynie smętne gruzy i żelazne druty zbrojeniowe. Właściciel tego przybytku wiedząc, że znam albański pokazywał mi wszystkie dokumenty i pozwolenia na budowę. Nakazał mi napisać do polskich gazet, że w albańskim rządzie sami bandyci.  Poczułam się przez chwilę jak Elżbieta Jaworowicz… z tą różnicą, że jestem wielką orędowniczką ochrony Riwiery Albańskiej i budowanie restauracji i hoteli właśnie w tych jeszcze dziewiczych fragmentach wybrzeża natychmiast wywołuje we mnie sprzeciw.

Przełęcz Llogara i cała trasa do Sarandy jest według mnie jednym z najpiękniejszych miejsc w Albanii.  Czarnogóra ma Kotor, Chorwacja Dalmację, a Albania Riwierę.

Zaczyna się niewinnie od mozolnego wspinania się na przełęcz od strony miejscowości Dukat, która jest rozrzucona w dolinie. Zaczyna się robić gęsto od pinii. Po kilkunastu kilometrach powolnego wznoszenia się wita nas założony w 1966 roku Park Narodowy. . Jest rześko, pachnie żywicą i ziołami. Północna część przełęczy jest pokryta lasem, a jako ciekawostkę możemy zobaczyć tak drzewa-flagi. Powyginane ze względu na wiatry wiejące od strony morza drzewa są atrakcją turystyczną.

Miejsce to oprócz pięknych widoków ma również do zaoferowania całkiem niezłe zaplecze hotelowo-restauracyjne. Modnie jest wybrać się na kolację na przełęcz. Rozstrzał stylistyczny jest znaczący. Od sąsiadującej z socrealistyczną mozaiką restauracji Sorkadhia, która pamięta czasy Envera Hodży po utrzymane w stylistyce górskiej chatki pensjonaty.

Jak wyjedziemy już z zalesionej części przełęczy widok powala. Wielki błękit oraz białe plaże. Niebo przechodzi w morze, a morze staje się niebem. Tylko majaczące niewielkie wyspy szkicują nieśmiało linię, gdzie może znajdować się horyzont.

I serpentyny wiodące do pierwszej miejscowości Palace. Kiedyś ta droga była tak wąska, że dwa autobusy nie mogły się na niej wyminąć. Jeden musiał czekać na poboczu i przepuścić drugiego. Kilka lat temu wojsko zakasało rękawy i stworzyło trasę na której nie trzeba się już stresować, tylko spokojnie podziwiać widoki.

Na pewno Llogarę najlepiej zilustrują zdjęcia, bo próby opisania tego miejsca mogą uderzać w kiczowate tony. Niedługo wyruszymy w dalszą podróż po Riwierze czyli Himara, Porto Palermo, Borsh, Dhermi…. dotrzemy do samej Sarandy.

image001 image002 image003 image004 image005 image006 image007 image008 image009 image010 image011

7 thoughts on “Llogara

  1. . Trafilam na tego bloga calkiem przpadkowo- ogladajac program Wojciechowskiej o „zaprzysiezonych dziewicach” z albanii. Llogara- Sarranda i cale Polodnie Albanii jest piekne. Bylam 2x- moj chlopak jest z Albanii:) i rzeczywiscie musze sie zgodzic, ze bardzo mnie denerwuja opinie ludzi o Albanii i malej checi jej sprobowania. Mi sie tam bardzo podobalo, aczkolwiek ich kultura rozni sie od naszej dosyc znaczaco. Ale widoki mega!! Bede czesciej zagladac.
    Ps. Szkoda ze nie wiedzialam o tym blogu wczesniej bo bylam w Albanii- Fier i Vlora we wakacje a dokladniej w sierpniu i moglam sie spotkac na pogawedki o Albanii. Moze nastepnym razem:)

    1. Do zobaczenia kiedyś w Albanii! Cieszę się, że mam nową i mam nadzieję stałą czytelniczkę 🙂
      A skąd dokładnie jest Twój chłopak – jeśli oczywiście mogę wiedzieć? 🙂

  2. Ta dzika plaża już nie istnieje, jest asfalt i dyskoteka, śmieci i smród.
    Byłem widziałem, nie spałem bo się nie dało, odjechałem (lipiec 2014).

Dodaj komentarz